Autor: Ola Drewniak

  • Jak oduczyć szczeniaka gryzienia? Gdy szczenię zmienia się w rekina

    Jak oduczyć szczeniaka gryzienia? Gdy szczenię zmienia się w rekina

    Wielu świeżo upieczonych opiekunów wpada w panikę, gdy papiś zamiast być słodki dwadzieścia cztery godziny na dobę zaczyna wariować i pokazywać zęby. Dlaczego szczeniak gryzie właściciela i czy to już agresja? Spokojnie! Przerabiałam ten etap z własnym psem i dziesiątkami szczeniąt moich klientów; daq1ziś rozłożymy go na czynniki pierwsze.

    Zacznijmy od tego, że poznawanie świata za pomocą pyska – a więc branie przedmiotów do pysia i ich podgryzanie – to naturalna część rozwoju szczeniaka. Najłatwiej będzie to porównać do tego, co robią ludzkie niemowlęta: na pewno kojarzysz, że cokolwiek nie trafi w ich ręce, od razu zostaje wpakowane do buzi, prawda?

    Przyjrzyjmy się temu, co może leżeć u źródła problemu.

    1. Wymiana zębów to obrzęk i ból dziąseł – a jeśli się tym właściwie nie zaopiekujemy, to swędzenie, ból i nabrzmiałe, nieprzyjemne dziąsła mogą stać się przyczyną gryzienia. Szczeniak dziabie, cokolwiek ma pod ręką, bo gryzienie przynosi ulgę, a on jej rozpaczliwie potrzebuje.
    2. Pobudzenie i emocje – psy rozładowują napięcie na wiele sposobów, ale jednym z nich bywa właśnie gryzienie. Jest proste, łatwo osiągalne i samonagradzające. Czy może być lepiej? No w głowie papisia nie bardzo!
    3. Brak inhibicji gryzienia – czyli sytuacja, w której szczeniak nigdy nie nauczył się tego, jak kontrolować siłę swojego ugryzienia. Serio, to nie jest oczywiste – szczeniak musi się dopiero dowiedzieć, że ludzka (czy też psia) skóra jest delikatna.

    https://www.instagram.com/p/DT209nkii92

    Dziwny pomysł, co?

    Często Opiekunowie na konsultacjach mówią mi, że ich szczeniak gryzie i nie słucha, wpada w furię, rzuca się na ręce… Co wtedy robić?

    A potem zastanów się, dlaczego zachowanie występuje i zweryfikuj bilans potrzeb swojego psiaka – zaczynając od snu.

    Szczenięta potrzebują nawet 18-20 godzin snu na dobę. Kiedy psiak jest zmęczony, jego układ nerwowy jest przeciążony.

    Kojarzycie obraz dziecka leżącego plackiem na środku hipermarketu lub urządzającego tam tantrum?

    No właśnie. To przecież też nie dzieje się bez przyczyny.

    Zmęczony szczeniak zachowuje się jak przebodźcowane dziecko – nie potrafi sam zasnąć, więc staje się nerwowy, pobudzony i zaczyna gryźć wszystko na swojej drodze. Więc zanim zaczniesz szukać skomplikowanych metod szkoleniowych, upewnij się, że Twój pies ma warunki do spokojnego, długiego snu.

    Twój pies nie chce spać i nie wiesz, co z tym zrobić?

    Umów się na konsultację i opracujmy plan na dobry sen Twojego psa!

    Czy spotykamy się tu dlatego, że wpisałeś w wyszukiwarkę hasło „jak oduczyć szczeniaka gryzienia„? Biorąc pod uwagę, jak wyczerpujące potrafią być szczenięta, nawet się nie dziwię!

    Problem polega na tym, że my w ogóle nie powinniśmy psa oduczać. Jasne, możemy zachowanie wyciszyć, wygasić – ale najczęściej będziemy pracować poprzez wydeptywanie nowych ścieżek i pokazywanie psu, co może robić zamiast.

    I teraz uwaga.

    Z dużym prawdopodobieństwem spotkaliście się z tym, że dane zachowanie niepożądane należy przekierować. Długo pracowałam w ten sposób, ale mam co do tego pewną uwagę: jeśli podstawimy psu pod nos zabawkę, gdy nas gryzie, to owszem, w danym momencie przestanie nas gryźć, ale skąd ma wiedzieć, że zachowanie pierwotne było nieodpowiednie i nie chcemy, by je powtarzał?

    To wychodzi z założenia, że spełnienie psich potrzeb prowadzi do całkowitego wygaszenia zachowań niepożądanych, a z tym – choć bardzo bym chciała – nie mogę się zgodzić.

    Nie przekierowujemy psa od razu. Najpierw zmieniamy zachowanie (np. przerywamy zabawę, mówimy hasło zakazujące, odsuwamy się), dajemy mu chwilę (kilka-kilkanaście sekund), by przetrawił, co się stało, i dopiero POTEM wspieramy go w rozładowaniu emocji, podając odpowiedni gryzak lub szarpak.

    Zatrzymywanie gryzienia to przede wszystkim mądre zapobieganie. Co zrobić, żeby szczeniak nie gryzł nas po rękach? Poza klasycznym „to zależy” mogę podpowiedzieć, by przyjrzeć się, czy spełniasz poniższe punkty.

    • Stawiaj granice. Jasno komunikuj, że zęby na Twojej skórze kończą fajną interakcję. Nie musisz udawać, że Cię boli, ani krzyczeć, ale zdecydowanie polecam przerwę (szczególnie jeśli pies był po prostu zbyt pobudzony) albo hasło zakazujące i dopiero powrót do aktywności.
    • Spełniaj potrzebę gryzienia. Pamiętaj, że u psów to potrzeba nieelastyczna, czyli taka, której nie da się usunąć. Pies po prostu MUSI gryźć i żuć, by czuć się dobrze. Zaopatrz się w naturalne gryzaki (np. suszone żwacze, uszy królicze, skórę wołową…) i dbaj o to, by każdego dnia psiak miał okazję pogryźć coś innego niż nogi od stołu.
    • Niweluj ból przy wychodzeniu zębów. Schłodzone w lodówce gumowe zabawki typu Kong mogą Ci pomóc w uśmierzeniu bólu/swędzenia dziąseł. Eksperymentuj – niektóre psiaki uwielbiają mrożoną marchewkę, inne wolą zamrożną karmę, jeszcze inne po prostu chłodne gryzaki gumowe.
    • Baw się zabawkami, nie rękami. Choć nie uważam, że zabawa dłońmi jest kategorycznie zła, to po prostu utrudnia egzekwowanie pewnych granic. Lepiej zaopatrzyć się w długie szarpaki.

    1. Dlaczego szczeniak gryzie?

    Głównie z powodu wymiany zębów (ból dziąseł), trudności w radzeniu sobie z pobudzeniem i emocjami, a także z powodu braku wyuczonej inhibicji gryzienia (nie wie, że to w ogóle może boleć).

    2. Kiedy szczeniaki przestają gryźć i jak długo szczeniak gryzie?

    To zależy, co jest przyczyną! Jeśli mówimy o wymianie zębów, faza rekina powinna skończyć się wraz z zakończeniem ząbkowania, czyli zazwyczaj około 6. miesiąca życia. Ale uwaga – jeśli to kwestia braku wyznaczonych granic i złych nawyków, pies sam z siebie może nie przestać gryźć nigdy i w konsekwencji zostaniesz z poważnym problemem u dorosłego psa.

    3. Mój szczeniak gryzie po nogach i nic nie działa – co robić?

    To częsty problem (szczególnie u ras pasterskich – patrzymy na Was, borderki i cattle dogi!), wywoływany m.in. przez popęd za ruszającym się obiektem.

    Co możesz zrobić?

    • Na spacerze – Zablokuj psa, przytrzymując krótko smycz (tak, by nie mógł dosięgnąć Twoich kostek), zatrzymaj się całkowicie i spokojnie poczekaj. Nie nakręcaj sytuacji, upewnij się, że nie spacerujecie w zbyt trudnym środowisku, w razie potrzeby po prostu wróć do domu.
    • W domu – Gdy emocje sięgają zenitu i nic nie działa, możesz przetestować timeout, ale tylko jeśli zwierzak dobrze znosi izolację. Możesz na chwilę odgrodzić psa za bramką rozporową lub wyjść za drzwi (dosłownie na kilkanaście sekund. Idealnie, jeśli na miejscu będzie gryzak czy zabawka, którą psiak może się uregulować w czasie timeoutu.

    Pamiętaj – cierpliwość, gryzaki i dużo snu to teraz Twój sprzymierzeniec. Powodzenia!

    Chcesz pracować razem? Napisz do mnie!

    Zgody
  • Dlaczego kot drapie?

    Dlaczego kot drapie?

    Problem zwykle nie leży w kocie, tylko w środowisku, które nie daje mu wystarczająco dobrych opcji. Zobaczmy więc, dlaczego kot drapie i co z tym możesz zrobić – bo opcji jest sporo.

    Dlaczego koty drapią?

    1. Bo oznaczają terytorium – zapachem i śladami

    Drapanie to nie tylko niszczenie! Czy tego chcemy, czy nie chcemy, jest naturalną częścią kociego etogramu – czyli zbioru zachowań właściwych gatunkowi.

    Opowiem o tym najprościej jak mogę. Na opuszkach łap kot ma gruczoły zapachowe. Drapiąc, zostawia widoczny ślad (co na pewno zdążył_ś zauważyć) oraz zapach, czyli jasny komunikat: Tu jestem! I to jest moje!

    Dlatego tak kuszące są meble, framugi, drzwi – bo znajdują się w strategicznych miejscach domu, często na trasach komunikacyjnych. I dla kota ogromnie ważne jest to, żeby każdy wiedział już na wejściu, że dana przestrzeń należy do niego.

    2. Bo muszą rozładować emocje

    Stres, frustracja, nadmiar energii, ekscytacja. W kocie mieści się sporo różnych emocji! Jeśli kot nie ma gdzie ich wyrzucić, zrobi to tam, gdzie się da – często na meblu, który akurat magicznym trafem znalazł się pod łapą.

    Czasem koty wolą gryźć, więc na takie zachowania też zwróć uwagę – może kot rozszarpuje karton, zabawki, materiały?

    3. Bo nie ma drapaka – albo jest z nim coś nie tak

    Wiesz, jaki jest najczęstszy błąd poza sytuacją, gdy drapaka w ogóle nie ma w domu?

    Drapak, który jest:

    • schowany w kącie,
    • w rzadko używanym pokoju,
    • daleko od miejsc, w którym toczy się życie.

    Wbrew temu, co nam się czasem wydaje, koty są stworzeniami socjalnymi (nie mylić ze stadnymi), co sprawia, że lubią być blisko nas. No i tak jak wspominałam wyżej:

    Skoro drapanie jest sposobem oznaczenia terytorium, to jaki sens miałoby oznaczanie nieużywanej kanapy albo drapaka schowanego w pokoju, do którego nikt nie wchodzi?

    5. Bo drapak jest niestabilny lub niekomfortowy

    Tak, tak, to nie koniec wyzwań z drapakami. Dlaczego koty drapią meble, mimo że mają drapak?

    Sofa jest z reguły stabilna. Miękka. Wygodna. Do tego przesiąknięta naszymi zapachami. Kot może po niej chodzić, bawić się, spać – i zapewne jej podstawa ani drgnie.

    Tymczasem zbyt wąski, chwiejący się drapak, to brak poczucia bezpieczeństwa. Kto chciałby wspinać się po wąskich, stromych schodach, gdy ma do dyspozycji komfortową windę?

    Wbrew pozorom drapaki, które są w sklepach zoologicznych, nie są wybitnie wygodne. O tym, jak powinien wyglądać idealny drapak, opowiem w osobnym wpisie, ale zapamiętaj na ten moment to, o czym piszę poniżej.

    Jeśli drapak się rusza – mebel wygra. Nie ma tu z czym dyskutować.

    6. Bo nie lubi tekstury drapaka

    Dobrze widzisz. To jeszcze nie koniec drapakowych niuansów.

    Wiesz, że nie każdy kot lubi sizal, czyli szorstki sznurek, którym najczęściej są owinięte rury drapaka? Wtedy z perspektywy kota miękka kanapa może wygrać, i tyle. Każdy ma swoje preferencje – zaraz Ci opowiem, co możesz na to poradzić. komunikuje:

    7. Bo się nudzi!

    Nuda sprawia, że kot zaczyna rozglądać się za fajnym – w swoim mniemaniu – zajęciem. Drapanie jest świetne, bo rozładowuje napięcie, angażuje ciało, daje ulgę. Pamiętaj, że kot zawsze znajdzie sobie zajęcie – pytanie tylko, jakim kosztem. Zamiast zastanawiać się, jak zabezpieczyć drzwi przed drapaniem kota, lepiej najpierw zadbać o jego potrzeby.

    8. Bo sygnalizuje chęć wyjścia

    Jeśli kot drapie drzwi, bo chce wyjść (np. na spacer, na klatkę, do ogrodu), najczęściej wiesz, o co chodzi. Być może rozochocił się przez spacerowanie (i super!), a może zobaczył coś niesamowicie ciekawego za oknem. Co robić w takiej sytuacji?

    Co robić, gdy kot drapie w drzwi, bo chce wyjść?

    Czy da się oduczyć kota drapania drzwi? Co wtedy robić?

    • nie dawaj uwagi w momencie drapania (będzie to bowiem równoznaczne ze wzmacnianiem zachowania),
    • w innych momentach dbaj o to, żeby kot się nie nudził,
    • wprowadź jasne zasady wchodzenia–wychodzenia – kiedy możliwe są spacery? Jak często, o jakiej porze dnia? Niech ta rutyna będzie dla kota przewidywalna.
    • pamiętaj o konsekwencji (szczególnie przy kotach spacerujących), bo mruczek z ogromną lubością poprosi Cię o spacer i sto razy dziennie!

    Czy karać kota za drapanie w drzwi lub meble?

    Nie. Uważam, że ponieważ to zachowanie wynika najczęściej z braku zaspokojonych potrzeb lub naturalnych instynktów kota, nie powinniśmy go za to karać.
    Poza tym karanie:

    • nie uczy alternatywy,
    • podnosi stres,
    • pogarsza relację.

    Jak oduczyć kota drapać meble, framugi, drzwi? 5 wskazówek

    Jak oduczyć kota drapania mebli? Pracuj wokół zachowania, nie tylko z nim bezpośrednio. Co możesz zrobić?

    1. Pielęgnuj pazury

    Regularne je skracaj cążkami. Dlaczego?

    • zmniejsza to szkody,
    • a przy tym zwiększa komfort kota.

    Jednocześnie pamiętaj, że nie eliminuje to potrzeby drapania.

    2. Zapewnij enrichment

    Czyli urozmaicaj życie swojego kota! Co może w to wejść? Na początek na przykład:

    • zabawa łowiecka,
    • rotacja zabawek,
    • półki, kryjówki, wysokości,
    • coś dla głowy i dla ciała.

    Kierujemy się zasadą, że zmęczony (ale tak dobrze, mądrze) kot to spokojniejszy kot, skłonny do bardziej adekwatnych zachowań.

    3. Znajdź drapak idealny

    I pamiętaj, że czasami jeden drapak nie wystarczy. Masz na szczęście bardzo szeroki wybór, testuj więc różne materiały, lokalizacje, rozmiary. Kot ma prawo wybierać.

    4. Rozruszaj nieco kota!

    Co mam przez to na myśli? Daj mu uwagę, zanim będzie próbował ją pozyskać drapaniem; zaspokój kocie potrzeby, nim problem eskaluje. Może się okazać, że źródłem nadmiernego drapania u kota będzie właśnie brak zaspokojonych potrzeb – i, co nieoczywiste, socjalnych.

    5. Przekierowuj zachowanie

    To super sposób szczególnie u młodych kotów, które mogą jeszcze nie znać zasad panujących w Twoim domu – ale nie tylko!

    Co możesz robić, by wychować kota?

    • od początku pokazuj, gdzie wolno drapać;
    • gdy pojawi się niepożądane zachowanie, pokaż kotu inne miejsce, w którym może spełnić swoją potrzebę;
    • wzmacniaj dobre wybory – np. przez nagradzanie jedzeniem czy pochwałą.

    Jak oduczyć kota drapania mebli? Zapamiętaj:

    Jeśli zastanawiasz się:

    • jak oduczyć kota drapania mebli,
    • jak zabezpieczyć drzwi przed drapaniem kota,
    • jak wychować kota, żeby nie drapał,

    …to odpowiedź zwykle brzmi: zrozum kota i daj mu lepszą alternatywę.

    Chcesz być w tym procesie razem ze mną?

  • Wychowanie psa od szczeniaka

    Wychowanie psa od szczeniaka

    Zdarzyło Ci się kiedyś spojrzeć na swojego psiego malucha i pomyśleć: „Boże jaki słodki pies”, tylko po to, by dwie sekundy później rozkoszna kulka futra zmieniła się w potężnego potwora?

    Klasyk.

    Czytaj dalej, a ja opowiem Ci, jak dobrze wychować szczeniaka – i z którymi przekonaniami na temat psa idealnego szybko będziesz musiał się rozstać.

    Moim zdaniem? Przede wszystkim – spokój.

    Bezpieczna, stabilna relacja, to spokój o to, co Twój pies jest w stanie zrobić, jak zachowa się w takiej, a jak w innej sytuacji.

    To też:

    • znajomość jego mocnych i nieco słabszych stron;
    • umiejętność wspierania go, kiedy tego potrzebuje;
    • … i wystawiania na wyzwania, gdy na tym skorzysta.

    Jeśli chcesz nauczyć psa podstawowego posłuszeństwa i na tym poprzestać, to ten wpis może nie być dla Ciebie – i to też okej! Po prostu czytając go dalej może złapiesz się za głowę i uznasz, że to nie Twoja ścieżka.

    A jeśli zależy Ci na tym, żeby Twój szczeniak stał się Twoim przyjacielem, a ty jego dobrym przewodnikiem – no to lecimy.

    Wiedzę, jak wychować psa od szczeniaka pod kątem:

    • czystości,
    • zostawania samemu w domu,
    • podstawowego treningu,
    • gryzienia, skakania i innych uroków szczenięcych miesiecy,
    • budowania trwałej relacji,
    • stawiania granic,
    • zapraszania psa do eksplorowania świata poza bezpieczną bańką.

    Zacznijmy od tego pełnego nadziei pytania. Odpowiedź widzę następująco:

    Od 8 tygodnia pieczę nad psiakiem przejmujesz Ty. Trafia do Ciebie mały bąbel, który na początku jest nieziemsko słodki, a potem potrafi pokazać pazurki (i ząbki jak u rekina, prawda?). Etap bycia maluchem trwa jeszcze 2-3 miesiące.

    Około 6. miesiąca życia pies wchodzi w wiek nastoletni. Zaczyna magicznie głuchnąć, u wielu osobników (szczególnie mniejszych ras) powolutku wchodzimy w etap dojrzewania płciowego. To wciąż czas ogromnej inwestycji w wychowanie psa!

    Dobijamy do roku – jeśli jeszcze się trzymasz. Okres między 12 a 24 miesiącem życia psa nazywam często stabilizującym. Są liczne wyzwania, ale już bardziej przewidywalne. Około drugiego roku życia pies jest dorosły, dojrzały, wciąż bardzo aktywny i ciekawski, ale też nieco bardziej zrównoważony.

    To tyle, jeśli chodzi o wychowanie – i tak naprawdę psa, nie szczeniaka.

    Jak nauczyć szczeniaka czystości?

    Nauka czystości u szczeniaka wymaga proaktywności ze strony opiekuna. Kilkutygodniowy pies nie potrafi jeszcze w pełni kontrolować potrzeb fizjologicznych, w związku z czym nie możesz oczekiwać, że będzie je jasno sygnalizował!

    Ważne: Przypadkowa kałuża =/= złośliwość, a postępy nie są linearne! Na wpadki reaguj spokojnie, a załatwianie się na zewnątrz sowicie nagradzaj,

    Co zrobić, gdy zobaczysz plamę na dywanie? No… posprzątaj. Obejdzie się bez kar, krzyku czy zawstydzania psa. Sprzątnij i wyciągnij wnioski na przyszłość.

    Obserwuj, w jakich sytuacjach najczęściej dochodzi do wpadek, by lepiej planować spacery. Co z matami chłonnymi? Jasne – mogą być pomocne, gdy pracujesz na etacie i nikogo nie ma w domu, ale trzeba liczyć się z tym, że często wydłużają proces nauki czystości.

    Jak nauczyć szczeniaka, żeby zostawał sam w domu? Trening samotności rozpocznij już jak najszybciej – uważam, że nie warto go odkładać na później (zaufaj mi – przekonałam się o tym na własnej skórze).

    Szczenię po zmianie domu nie uczy się samodzielności samo z siebie – to Ty, jako opiekun, pokazujesz mu od początku, że czasem znikasz, ale zawsze wracasz.

    Nawet podczas urlopu odradzam bycie z psem non stop, bo nagła zmiana rutyny może później wywołać silny stres – a tego nie chcemy.

    Stopniowe zostawanie samemu coraz dłużej to chyba najbardziej oczywisty, ale też najskuteczniejszy sposób na naukę. Czekanie, aż pies wyrośnie z nadmiernego przywiązania, bywa złudne – brak treningu często utrwala problem.

    Krótkie, częste powtórki w ciągu dnia uczą psa, że rozłąka nie oznacza nic złego.

    I na koniec wskazówka: buduj różne konteksty wyjść, nie tylko poza dom! Trening możesz zacząć nawet od krótkiej izolacji za bramką lub w innym pokoju, a dopiero potem od wyjść ze śmieciami czy po paczkę.

    Czas samotności zwiększaj stopniowo i nielinearnie, dostosowując go do możliwości psa.

    Twoja sytuacja jest bardziej skomplikowana? Umów się na konsultację online lub stacjonarnie i porozmawiajmy, jak mogę Ci pomóc.

    Zabawę i naukę uważam za fundament wychowania szczeniaka już od pierwszego dnia w domu. Warto wprowadzać zabawki stopniowo i z umiarem, by uniknąć przestymulowania i niszczenia wszystkiego naraz.

    A co z zabawą rękami? To temat na osobny wpis, dlatego odpowiem w skrócie. Dla bezpieczeństwa najlepiej bawić się z psem zabawkami, a nie rękami, ucząc go od początku właściwych granic gryzienia.

    Chować czy nie chować? O stymulacji i przerwach

    Część zabawek może być dostępna stale, a inne tylko w Twoim towarzystwie lub na spacerach, co zwiększa ich wartość.

    Zabawa ma być przyjemnością dla obu stron, dlatego gdy pies zbyt mocno się nakręca, warto zrobić przerwę zamiast podnosić emocje. Opiekun odpowiada za zakończenie aktywności – szczenię samo nie potrafi się zatrzymać.

    Pamiętaj, że zmęczenie psa to nie tylko ruch, ale także praca umysłowa. Proste zabawy węchowe, zdobywanie jedzenia czy nauka podstawowych komend potrafią zmęczyć psa skuteczniej niż nadmiar biegania. Kluczem jest realizowanie potrzeb szczeniaka, a nie ciągłe wymęczanie go, by szybciej zasnął. Serio!

    Jak wychować szczeniaka, żeby nie gryzł? I czy w ogóle się da?

    Okres szczenięcy naturalnie wiąże się z trudnymi zachowaniami, takimi jak gryzienie, skakanie czy nadmierna ekscytacja – nie unikniesz tego, choćbyś nie wiem jak się starał.

    Czy gryzienie to złośliwość? Niekoniecznie; czasami wynika wprost z potrzeby poznawania świata, ulgi przy ząbkowaniu i rozładowania emocji. Ale jeśli pozwolisz psu się na sobie rozładowywać – możesz już doprowadzić do problemu.

    Ważne będzie przekierowywanie tej potrzeby (ważne: POTRZEBY, nie zachowania!) na odpowiednie zabawki oraz konsekwentne przerywanie kontaktu, gdy zęby trafiają w skórę.

    A co ze skakaniem? Czasami chodzi o radość, brak kontroli impulsów, ale zdarza się, że wynika z lęku oraz chęci kontroli sytuacji. Pokaż szczeniakowi zasady – nagradzaj go za prawidłowe zachowanie, ograniczaj to niepożądane.

    Im bardziej przewidywalne są zasady i rutyna, tym szybciej pies zaczyna się w nich odnajdywać. Ten etap bywa wymagający, ale jest przejściowy, jeśli działasz spokojnie, konsekwentnie i z wyczuciem. You got this!!

    Czy te stwierdzenia na pewno muszą być przeciwstawne? Moim zdaniem – ani trochę, szczególnie jeśli chcesz wychować zrównoważonego, odważnego psa.

    Stawianie granic daje psu poczucie bezpieczeństwa, bo porządkuje świat; konsekwencje nie są jednym wielkim znakiem zapytania (a szczeniaki uwielbiają ryzykować jak mało kto).

    Z kolei zdrowe wsparcie polega na tym, że pies nie zostaje sam z emocjami, jeśli mierzy się z czymś trudnym. ALE nadmierna troskliwość może zamknąć szczeniaka w bańce, z której potem naprawdę trudno wyjść (szczerze mówiąc – i jemu, i Tobie).

    Nie mówię, że masz zostawić szczeniaka bez wsparcia. Zbyt szybka i niekontrolowana ekspozycja to nie droga, o której myślę.

    Twoją rolą, jako opiekuna, jest towarzyszenie psu, a nie usuwanie wszystkich trudności z jego drogi.

    Lubię o tym myśleć jak o wspólnej nauce przeskakiwania konarów w lesie zamiast topornego usuwania ich za każdym razem z trasy. Brzmi fajnie? No jasne! Dzięki temu pies uczy się radzić sobie z nowymi sytuacjami, wiedząc, że ma bezpieczne oparcie.

    Ściskam i trzymam kciuki!

  • Gdy na świecie pojawia się kot: 12 pytań o kocięta

    Gdy na świecie pojawia się kot: 12 pytań o kocięta

    Czy kocie maluchy są tak oczywiste jak nam się wydaje? Co się kryje pod ich rozkosznym futerkiem i okrąglutkimi oczami? Musisz zdawać sobie sprawę, że od pierwszego dnia w Twoim domu znajdują się mali mięsożercy, drapieżniki z szalonym instynktem łowieckim, który będziesz musiał nie tylko poskromić, lecz także… realizować! Ale spokojnie, zanim do tego dojdzie, maluszki muszą otworzyć oczy, nauczyć się biegać i wyrznąć swoje zęby.

    Poniżej przygotowałam odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące rozwoju kociąt w pierwszych tygodniach ich życia. Bo to, co dzieje się potem, to już osobna historia – i zasługuje na osobny post ;).

    Po jakim czasie kocięta otwierają oczy? Maluchy rodzą się ślepe, w pierwszych dniach życia polegają wyłącznie na węchu oraz dotyku (który pozwala im np. wyczuć ciepło). Oczy zaczynają otwierać się stopniowo, między 7. a 10. dniem życia. Niektóre potrzebują odrobiny więcej czasu, nawet do 14 dni, i to też jest w porządku.

    Jeśli coś Cię niepokoi (od wydzieliny po napuchnięte okolice oczu) — to już temat dla lekarza, więc nie zwlekaj z wizytą.

    Odwieczna zagadka, która potrafi zmylić nawet doświadczonych kociarzy!

    Najprostsza odpowiedź: zaglądamy pod ogonek, delikatnie.

    • U kocurka genitalia są dalej od odbytu (odbyt – przerwa – otwór cewki), tworząc coś w rodzaju dwukropka.
    • U kotki odległość jest mniejsza, a układ przypomina literę „i”.
    źródło grafiki: https://kochamykoty.pl/jak-rozpoznac-plec-kota/

    Najpewniej da się to ocenić po kilku tygodniach, także na podstawie sposobu oddawania moczu, a jeśli masz wątpliwości — naprawdę warto poprosić o pomoc lekarza weterynarii. Zgaduj-zgadula w tym temacie często kończy się tym, że Julek zostaje Julką, a Żaba nosi dumnie swoje imię mimo bycia samcem.

    Kotka zaczyna karmić od pierwszych minut po porodzie i zwykle robi to do 4.–8. tygodnia życia maluchów. A Kiedy kocięta zaczynają jeść pokarm stały?

    • około 3.–4. tygodnia kocięta mogą zacząć próbować jeść pokarm stały,
    • między 4. a 8. tygodniem trwa stopniowe odsadzenie.

    Najważniejsze: nie przyspieszajmy tego na siłę. Zbyt wczesne odstawienie >> niepotrzebny stres, problemy behawioralne i kłopoty trawienne. Mleko mamy jest niezwykle ważne!

    Przez pierwsze tygodnie życia młodych kotka jest prawdziwą mamą na pełen etat. Karmi, myje, pilnuje, reaguje na każdy pisk. Jeśli maluchy zostaną zabrane zbyt wcześnie, rzeczywiście kotki mogą tęsknić: szukać kociąt, nawoływać.

    Ale kiedy kocięta są już odchowane, a kotka jest zdrowa i zajęta swoim rytmem dnia, rozdzielenie z dziećmi nie będzie problemem – to naturalna część kociego życia, także poza ludzkimi domami.

    Ile kotka rodzi kociąt? Nie ma jednej stałej liczby, bo matka natura lubi niespodzianki!

    • ile kociąt w miocie zdarza się najczęściej? Pomiędzy 3 a 5;
    • zdarzają się malutkie mioty (1–2 maluchy);
    • ale bywają też duże: nawet 6–8, a wyjątkowo więcej kociąt.

    Ile kocięta muszą być przy matce? Co najmniej 12 tygodni (a więc dłużej niż u psów, którym wystarcza 8 tygodni). Kocięta zabrane od mamy zbyt wcześnie mogą mieć trudności z socjalizacją, wykazywać większą lękliwość, a także (co bardzo odczuwalne dla opiekunów) gryźć bez umiaru.

    Powodów może być kilka – i rzadko powinno się je bagatelizować.

    Najczęściej kotka nie chce karmić kociąt, bo jest chora lub osłabiona, doświadcza bólu (np. przez zapalenie sutków), ma za mało mleka lub inne problemy z laktacją, stresuje się lub jej organizm nie ma wystarczająco energii, by wytwarzać mleko (myślę tu o przypadkach niedożywienia). Zdarza się, że kotka odsuwa bardzo słabe kocię, które ma małe szanse na przeżycie. W takiej sytuacji stosujemy karmienie zastępcze.

    Dlatego odrobaczanie kociąt jest niezwykle ważne. Twój lekarz weterynarii poda Ci dokładną rozpiskę odrobaczania i szczepień, ale możesz przyjąć, że będą przypominać schemat:

    1. Pierwsze odrobaczanie: 2-3 t.ż.;
    2. Drugie odrobaczanie: 5-6 t.ż.;
    3. Co 2-3 tygodnie aż do ukończenia 12. t.ż.

    Dorosłe koty odrobaczamy zgodnie z zaleceniami lekarza weterynarii, uwzględniając np. czy jest to kot wychodzący, czy żyje z psem i tak dalej. Pamiętaj, by pod żadnym pozorem nie podawać kociętom leków dla dorosłych kotów!

    Prawie cały czas! Noworodki śpią niemal pełną dobę. Śpiąc, dają swoim organizmom czas na wzrost, rozwój i regenerację. Oczywiście poza snem chętnie jedzą, nie myl więc regeneracji z ospałością.

    Tu musimy wyróżnić dwie sytuacje.

    1️⃣ Mama może karmić kocięta
    Maluchy jedzą „na żądanie”, bardzo często, czasem nawet co godzinę czy dwie. Kotka reguluje to sama, nie musisz tu ingerować, chyba że widzisz niepokojące sygnały.

    2️⃣ Karmienie butelką
    Jeśli mama nie może wykarmić kociąt, musimy wprowadzić karmienie zastępcze – miej na uwadze, że jest ono bardzo wyczerpujące i wymaga nie tylko samego karmienia, lecz także stymulacji brzuszka (mama robiłaby to myjąc kocięta).

    W przybliżeniu:

    • 0–1 tydzień: co 2–3 godziny;
    • 2–3 tydzień: co 3–4 godziny;
    • od 4. tygodnia można powoli (!) wprowadzać pokarm stały, zmniejszając częstotliwość karmienia.

    Ale każdy przypadek jest inny — dlatego plan karmienia ustal z lekarzem. Przekarmianie i zbyt szybkie zwiększanie porcji potrafi narobić kłopotów.

    Czasem to zupełnie normalne:

    • idzie zjeść, napić się, skorzystać z kuwety;
    • robi krótką przerwę, żeby odpocząć;
    • przenosi miot w inne miejsce.

    Ale są sytuacje, które wymagają Twojej niezwłocznej uwagi:

    • kotka jest osłabiona lub chora, nie wraca do kociąt;
    • legowisko jest w stresującym miejscu i widzisz, że kotka próbuje znaleźć sobie lepszy kąt;
    • maluch jest bardzo słaby, a mama go omija.

    Jeśli kotka znika na długo, to pilny temat do weterynarza. U małych kociąt wszystko dzieje się szybko, więc lepiej reagować wcześniej niż za późno.

  • Jak pomóc psu w Sylwestra?

    Jak pomóc psu w Sylwestra?

    Jak pomóc psu w sylwestra?

    Przygotuj dom, przygotuj siebie i psa, zapewnij mu spokojny kąt, a spacery odbądź w godzinach, kiedy jeszcze jest jasno (im wcześniej, tym lepiej). 

    Poza tym – jeśli miałabym Ci dać pięć rad – byłoby to:

    1. Ulubiona kryjówka

    Norka, przestrzeń między kanapą, dywanik w łazience – co Twój pies wybiera, by się zrelaksować? Zastanów się i udostępnij mu to miejsce na czas najgłośniejszych wystrzałów. Klatkę kennelową możesz dodatkowo zakryć kocykiem.

    1. Bezpieczny spacer

    Nie spuszczaj psa ze smyczy, jeśli wykazuje jakiekolwiek obawy względem fajerwerków i petard! Jeśli wiesz, że może się niepokoić, użyj zarówno obroży, jak i szelek (z dwoma osobnymi smyczami), a jeszcze lepiej – wybierz szelki antyucieczkowe, czyli z dodatkowym paskiem.

    1. Uspokajające czynności

    Czyli lizanie i gryzienie. Co podać psu w Sylwestra, by urozmaicić mu ten wieczór? Jeśli tylko niepokój Twojego psa będzie na poziomie, który pozwala mu jeść, zamrożony Kong, lickmata z ulubioną pastą czy gryzak z jeleniej skóry będą idealnym sposobem na rozładowanie napięcia.

    1. Biały szum

    Jak uspokoić psa w sylwestra? Spróbuj zacząć od dźwięków. Może to być specjalna playlista ze Spotify czy YouTube’a, ale też suszarka do włosów, zmywarka czy okap – chodzi o dźwięk, który będzie w tle i pomoże zagłuszyć wystrzały. Możesz przetestować też dwupoziomowe tłumienie dźwięków, np. biały szum, a oprócz niego dźwięki muzyki z perkusją/bębnami, które dodatkowo stłumią fajerwerki.

    1. Farmakoterapia

    Nie ma co się oszukiwać – czasami bliskość i współczucie nie wystarczą. Jeśli Twój pies potrzebuje leków, po prostu mu je podaj – oczywiście po konsultacji z lekarzem weterynarii (nigdy na własną rękę!). Niżej opisuję, co podać psu w Sylwestra.

    Co dać psu na uspokojenie w Sylwestra?

    Zacznijmy od tego, czego psu kategorycznie nie możemy podawać, a niestety zdarza się, że lekarze weterynarii lub nieświadomi trenerzy czy behawioryści nadal to proponują. Nie należy podawać psu leków służących sedacji, a więc unieruchomieniu ciała, wiotczeniu mięśni. Mowa tu np. o spotykanym w gabinetach weterynarii preparacie z acepromazyną.

    Dlaczego nie?

    Bo tego rodzaju preparaty powodują jedynie wiotczenie mięśni, co oznacza, że pies nie może się ruszać. Nie regulują w żadnym stopniu poziomu stresu! Mogą wręcz przyczynić się do jego wzrostu ze względu na to, że w pełni świadome zwierzę nie będzie rozumiało, co się z nim dzieje ani dlaczego nie może się ruszać. Nie chcę tu rzecz jasna dramatyzować – ale pamiętaj, że dobrostan Twojego psa powinien być na pierwszym miejscu, nie zaś ukrywanie objawów jego stresu. 

    Co podać psu na uspokojenie w Sylwestra zamiast tego?

    Farmakoterapię należy dobrać indywidualnie – nie mogę podpowiedzieć tu ani dawek, ani konkretnych nazw substancji, bo byłoby to nieodpowiedzialne, a wręcz niebezpieczne. Za to mogę podpowiedzieć, że wystarczy udać się do dobrego behawiorysty, a jeszcze lepiej – do weterynarza z doświadczeniem w medycynie behawioralnej, by uzyskać rekomendację leków.

    Zarówno takich, które podajemy wyłącznie wieczorem w Sylwestra (czyli o działaniu krótkotrwałym, na 2-3 godziny), przez połączenie leków z grupy SSRI i substancji takich jak trazodon, aż po – w razie konieczności – benzodiazepiny.

    Pamiętaj – większość farmakoterapii należy wprowadzić już w połowie grudnia, by leki miały szansę zadziałać w porę. Nie zwlekaj do ostatniej chwili.

    Co zrobić z psem w Sylwestra?

    Czy hotelik lub zostawienie psa samego w domu to dobry pomysł? Niekoniecznie. Nie mówię stanowczego nie, jednak naprawdę trudno przewidzieć, jak w danym roku będzie czuł się Twój pies i kiedy będą największe wystrzały.

    Raczej doradzam moim klientom, by w miarę możliwości przebywali ze swoim psem. Jasne, ogranicza to możliwości spędzenia czasu z przyjaciółmi, jednak taki “urok” tego dnia w roku, kiedy jest się psiarzem.

    Jeśli Twój pies świetnie sobie radzi jako gość, zabierz go na małą posiadówkę ze znajomymi albo zaproś kilka osób, ale zdecydowanie unikaj Sylwestra z Dwójką na żywo.

    Wiesz już, co podać psu na uspokojenie w Sylwestra, i dlaczego warto zostać z nim na miejscu.

    Na koniec przypomnę jeszcze tylko, że wsparciem nie wzmocnisz jego lęku, a przytulenie go jest totalnie okej. Nie panikuj zanim pies spanikuje (!), ale bądź dla niego, gdy Cię potrzebuje.

    Trzymam kciuki za bezpiecznego i spokojnego Sylwestra.

  • Czy ubierać psa zimą? O temperaturze, deszczu i rozsądku

    Czy ubierać psa zimą? O temperaturze, deszczu i rozsądku

    Od jakiej temperatury ubierać psa? Czy wszystkie psy mają taką samą wrażliwość na chłód? Wokół psich ubranek narosło mnóstwo mitów, które warto rozbić. No to zacznijmy.

    Kiedy ubierać psa? I czy ubieranie psa zimą to wymysł XXI wieku?

    Jak marznie. Po prostu.

    Mogłabym na tym zakończyć ten wpis, ale wiem, że ubieranie psa (lub też nieubieranie) jest bardziej skomplikowane, więc zostań ze mną do końca 🙂

    No dobrze, to czy w takim razie gdy szczeniak marznie już w dziesięciu stopniach – powinienem go ubrać? Przecież jak będzie minus pięć to już w ogóle nie wyjdzie z domu!

    Rozumiem ten tok myślenia i do pewnego stopnia się z nim zgadzam. Natomiast nie do końca – bo zamiast wymrażać szczeniaka, możemy zaproponować mu swego rodzaju etap przejściowy. Wyobrażam sobie to następująco:

    • Mamy piękne lato. Trzydzieści stopni, dwadzieścia pięć. Przychodzi wrzesień – nagle chłodne poranki biorą naszego psiaka z zaskoczenia.
    • Już przy kilku, a nawet kilkunastu stopniach, a do tego w wietrznej pogodzie, pies odmawia spacerów: ciągnie do domu, nie chce się bawić, smycz mogłaby nie istnieć.
    • Myślisz: okej, to co teraz? Ubieramy? Moim zdaniem: tak. Przez kilka dni ubierasz psa w cienką warstwę, np. sweterek czy kamizelkę (nie, nie puchową kurtkę ani nie kombinezon z polarem). Potem sprawdzasz, jak po pierwszym szoku termicznym reaguje na pogodę. Z mojego doświadczenia wynika, że już po kilku dniach można znów zrezygnować z ubranka i pies przyzwyczaja się do niższych temperatur.
    • Kolejny moment, kiedy trzeba pomyśleć o założeniu ubranka, to kolejny spadek temperatury – w moim odczuciu najczęściej połowa listopada. Natomiast dla psów, które nie mają podszerstka / wyjątkowych zmarzluchów, wtedy to już nie etap przejściowy, a wkroczenie w zimową erę pogodową.

    Czy ubierać psa na zimę?

    Jeśli:

    … to tak – wówczas sugeruję ubieranie psa zimą.

    Więcej opowiadam o tym w rolce na Instagramie, która pozwoli Ci wchłonąć trochę wiedzy w prostej formie:

    Czy psy marzną zimą?

    No serio, czy naprawdę jest im tak zimno? Przecież psy kiedyś nie nosiły ubranek i było wszystko okej!

    Być może część psów, szczególnie jeśli mówimy o kundelkach (czy też, według klasyfikacji Kim Brophey, psach światowych), rzeczywiście lepiej radziła sobie z niskimi temperaturami ze względu na swego rodzaju selekcję; ale nie o tym dziś. Prawdopodobnie psy generalnie spędzały więcej czasu na zewnątrz, więc były bardziej zahartowane. Ale też zwróćmy uwagę na to, że nie mamy wglądu w to, ile chorowały, czy nie żyły krócej i tak dalej – abstrahując rzecz jasna od dowodów anegdotycznych.

    Podrzucę Ci za to ciekawe badanie1, które jasno pokazuje, że pies psu nie równy. O co chodzi?

    Najważniejszym wnioskiem było to, że mniejsze psy tracą ciepło szybciej i zużywają więcej energii na ogrzewanie organizmu. Badacze nie byli pewni co do wpływu wieku psów; pozostaje nam czekać na inne badania w tym temacie. Mamy jedne dot. beagli, ale nie pozwalają nam przenieść wniosków na wszystkie rasy psów.

    Jakie ubranko dla psa na zimę?

    Na to pytanie nie ma jednej dobrej odpowiedzi, ale postaram Ci się pomóc dobrać ubranie do potrzeb psa.

    1. Jeśli masz psiaka o nietypowej budowie (np. chartowatego/buldożka/jamnika), prawdopodobnie nie znajdziesz idealnego ubranka w sieciówkach. Szukaj w dedykowanych sklepach. Dla chartów będą to np. Bzik Studio, Chude Lata, YogaDog Wear, Pazo Dog. Wiele firm szyje też na zamówienie.
    2. Unikaj materiałów, które szeleszczą albo są mało elastyczne. Psu ma być wygodnie.
    3. Nie każdy psiak potrzebuje kombinezonu z długimi nogawkami. Poza tym często zamakają i zamiast ocieplać – chłodzą.
    4. Jeśli miałabym wskazać na uniwersalne ubranko, które polecę większości psiarzy, byłaby to albo ciepła kamizelka z elastycznego materiału, albo ocieplana kurtka zapinana na brzuchu/plecach dodatkowym pasem. Eleganckie płaszczyki, choć piękne, są mniej uniwersalne.
    5. Zwróć uwagę na obwód piersi psa i długość od łopatek do nasady ogona – to bardzo ważne parametry, dzięki którym dopasujesz idealne ubranko. Rozmiary typu S/M/L niewiele Ci powiedzą.

    Ubieranie psów a górskie wycieczki zimą

    Wybierasz się ze swoim pupilem w góry? Fantastycznie! Warto przy okazji pomyśleć o kilku rzeczach, zanim wyruszycie na zimowy szlak.

    • Po pierwsze – czy ubierać psa zimą? Tak: przyda się np. ciepła kurtka, jeśli Twój pies nie ma grubej warstwy futra, która będzie go izolowała od mocnego mrozu.
    • Po drugie – jeśli trasa jest naprawdę trudna, rozważ założenie swojemu psu butów. Zdecydowanie nie potrzebujesz ich idąc nad Morskie Oko, ale już zdobywając szczyty, na które prowadzą kamieniste ścieżki – tak. Weź pod uwagę, że lód jest ostry i może ranić opuszki szczególnie wrażliwych psów.
    • Po trzecie – to nie ubranko, ale bardzo ważne akcesorium: apteczka! Nie wyruszaj bez niej przed siebie. Sugeruję też zaopatrzyć swojego psiaka w lokalizator GPS typu Tractive (nie, to nie artykuł sponsorowany :D), żeby czuć się bezpieczniej.

    Czy ubieranie psów to fanaberia?

    Jak już wiecie, to zależy.

    Nie, jeśli przez ubieranie psów masz na myśli wybieranie ubranek, które zapewnią im komfort termiczny i zdrowie.

    Ale…

    Tak – w mojej subiektywnej opinii – jeśli robisz to wyłącznie dla własnej dobrej zabawy, a pies jest w dyskomforcie.

    Nie musisz zresztą ufać internetowi – spójrz na swojego podopiecznego i zastanów się, czy tego potrzebuje. Nie przez modę czy własne potrzeby, a przez pryzmat zdrowia psa.

    Czy ubierać psa, gdy pada deszcz?

    Mamy jeszcze temat nie tyle temperatury, co deszczu. Jeśli ktoś z drogich Czytelników ma charta lub innego zwierza bez podszerstka, zapewne wie, że w ich przypadków deszcz to poniekąd jak koniec świata. Nie oznacza to jednak, że wraz z deszczem psie potrzeby magicznie znikają. No i przede wszystkim: to, że Twój pies nie lubi dziś spacerów w deszczu nie oznacza, że nie polubi ich jutro!

    Serio – próg tolerancji na deszczowy dyskomfort rośnie wraz z ekspozycją na ten nieprzyjemny początkowo bodziec. Niektórym psiakom możesz powiedzieć, że nie są z cukru, założyć pelerynkę i ruszyć w drogę. Ubieranie psa w takim wypadku to właśnie ta rozsądniejsza opcja.

    Trochę się śmieję, ale sama tego w pewnym momencie doświadczyłam – zamiast otwierać mojego psiaka na nowe uznałam, że czegoś nie lubi i trudno, tak jest. Mnie też się nie chciało moknąć.

    Piszę o tym dlatego, że nie chciałabym, aby argument „mój pies nie lubi deszczu” stał się powodem, dla którego pupil nie otrzymuje wystarczającej dawki ruchu. A często próbujemy to zastąpić np. zabawkami typu kule węchowe czy maty do lizania.

    A warto. Wiecie, jak puste są parki, kiedy pada? 🙂

    Ubieranie psa, gdy pada deszcz, to nie jest głupi pomysł. Możesz dzięki temu odblokować sobie przestrzeń na fantastyczne wspólne spacery.

    Wskazówka: Polecam wybrać ubranko, które nie będzie ograniczało ruchu psa. Zwróć też uwagę na to, by przesadnie nie szeleściło – szczególnie jeśli ma kołnierz.

    Posumujmy: czy trzeba ubierać psa zimą?

    No wiesz – tak naprawdę to nic nie trzeba. Ale całkowicie poważnie odpowiem, że w niektórych przypadkach – gdy pies jest bardzo młody lub właśnie w wieku senioralnym; gdy ma problemy zdrowotne; gdy nie ma podszerstka – jest to rozsądne, logiczne i uzasadnione.

    No i jeszcze jedno – nie przegrzewaj psa w domu, żeby szok termiczny nie był dla niego aż tak duży. Niewiele zwierząt potrzebuje ubrania wewnątrz mieszkania.

    Na wielu konsultacjach i treningach zauważyłam, że psy pracują i czują się dużo lepiej, gdy mają na sobie adekwatne – a więc dopasowane do swojego ciała i temperatury otoczenia – ubranie.

    Zgody

    Trzymam kciuki za udaną zimę!

    Źródła:

    1. Jimenez AG, Paul K, Zafar A, Ay A. Effect of different masses, ages, and coats on the thermoregulation of dogs before and after exercise across different seasons. Vet Res Commun. 2023 Jun;47(2):833-847. doi: 10.1007/s11259-022-10045-2. Epub 2022 Nov 30. PMID: 36449118. ↩︎

  • Jak wygląda konsultacja behawioralna?

    Jak wygląda konsultacja behawioralna?

    Konsultacja behawioralna to spotkanie, w ramach którego Ty – jako klient – możesz podzielić się ze specjalistą swoimi obawami dotyczącymi problemów zwierzaka. Czy to nadmierna wokalizacja u kota w środku nocy, czy zachowania lękowe u psa, a może właśnie wyzwanie w łączeniu psio-kociego stada – nad każdym problemem behawiorysta pochyli się indywidualnie.

    Konsultacja behawioralna – ile trwa spotkanie i czego się spodziewać?

    Same konsultacje dzielimy na dwa podstawowe rodzaje: pierwszą i kolejne, czyli kontynuacyjne. Na pierwszym spotkaniu poznajesz behawiorystę lub behawiorystkę, a my – Ciebie i Twojego podopiecznego. W ramach kolejnych konsultacji prowadzimy ewaluację procesu, sprawdzamy (i świętujemy!) osiągnięte cele, rozmawiamy o dalszych krokach.

    Gdzie odbywa się konsultacja?

    Konsultacja behawioralna może odbyć się w Twoim domu (tak jest najczęściej w przypadku konsultacji stacjonarnej), na placu treningowym, jeśli specjalista takim dysponuje, albo online – np. w Google Meet czy na Zoomie.

    Choć wielu behawiorystów nie jest przekonanych do tego, że da się prowadzić terapię przez internet, uważam, że jeśli podejdziemy do tego mądrze, jest to całkiem osiągalne – choć naturalnie trudniejsze. Obie strony muszą się zaangażować (behawiorysta zadaje szereg dodatkowych pytań, a opiekun przygotowuje np. plan mieszkania), ale w przypadku dużych dystansów praca online zdecydowanie poszerza horyzonty.

    Ile trwa konsultacja behawioralna?

    Najczęściej specjaliści proponują spotkania w przedziale 1-2 godziny. Ja sama prowadzę 2-godzinne konsultacje otwierające terapię, bo uważam, że w krótszym czasie nie pozyskam wystarczającej ilości informacji albo Wam zabraknie czasu na zadawanie pytań. Pierwsza konsultacja to więc ok. 2 godziny, natomiast kolejne trwają 1 lub 1,5 godziny – to już zależy od specyfiki przypadku i omawiam ten temat z Wami całkowicie indywidualnie. W cenę pierwszej konsultacji wliczam też czas, który poświęcę na napisanie dla Was kompletnych zaleceń – najczęściej jest to godzina.

    Czy po konsultacji behawioralnej dostanę zalecenia?

    Ode mnie – tak! Niezależnie od tego, czy współpracujemy online, czy stacjonarnie, do 2 dni roboczych po konsultacji przesyłam Ci plik PDF z podsumowaniem spotkania. Bez tego ani rusz! Chcę, żeby taki raport był dla Ciebie punktem wyjścia do dalszej pracy, dlatego często dodaję do niego elementy do wydruku (np. checklistę, nowy plan dnia czy tabelę do uzupełnienia).

    Jeśli od swojego specjalisty nie dostaniesz takiego „raportu”, możesz stworzyć go sam chociażby w Wordzie czy Google Docs – dzięki temu uporządkujesz zdobytą wiedzę. Z doświadczenia jako klientka wiem, że inaczej plany szybko wyparują, a progress będzie mniejszy.

    Sama konsultacja behawioralna nie rozwiąże problemów Twojego psa lub kota

    Okej, to najtrudniejsze już za nami.

    Oczywiście mówię to pół-żartem, ale wiem, że opiekunowie zwierząt często są tak zatroskani, że potrzebują rozwiązań „na już”. I jasne, czasem takie quick wins jesteśmy w stanie wdrożyć i pewne zachowania zmienią się właściwie z dnia na dzień. Ale niestety nie zawsze i konsultacja behawioralna to dopiero punkt wyjścia.

    Czasami, owszem, zmiana pozycji kuwety niemal natychmiast cofnie problem oddawania moczu poza nią, ale w innych sytuacjach będzie konieczna diagnostyka weterynaryjna, a nawet czasowa izolacja kotów, żeby ponownie ułożyć relacje w grupie.

    Kto prowadzi konsultację behawioralną psa/kota?

    Jeśli decydujesz się na współpracę z nową osobą, sprawdź jej wykształcenie i doświadczenie – po prostu zapytaj albo zerknij na stronę / informacje w profilu na Instagramie.

    Konsultację behawioralną powinien poprowadzić specjalista, który co najmniej ukończył kompleksowe szkolenie na behawiorystę psów/kotów lub studia w tym kierunku (także podyplomowe).

    W Polsce jest coraz więcej kierunków studiów dziennych, które dotykają tematów psychologii zwierząt i etologii – ich absolwenci też będą mieć bardzo szerokie wykształcenie kierunkowe, więc warto się do nich zapisać. Są również osoby z wykształceniem zoopsychologicznym i psychologicznym, które świetnie sobie radzą wspierając i zwierzaki, i opiekunów. Jak widzisz – wybór jest ogromny, najważniejsze po prostu mieć głowę na karku i poświęcić chwilę na research, by znaleźć kogoś właśnie dla siebie.

    Konsultacja behawioralna – cena

    Ile kosztuje konsultacja behawioralna ze specjalistą? Wiele zależy od osoby, którą wybierzesz, i formy spotkania. Cena konsultacji behawioralnej u mnie to:

    • 290 zł za pierwszą konsultację behawioralną stacjonarnie, 270 zł za pierwszą konsultację behawioralną online;
    • 150 zł za kolejną konsultację behawioralną 1,5 h stacjonarnie, 120 zł za kolejną konsultację behawioralną 1,5h online.

    Chcesz porozmawiać? Napisz do mnie!

    Zgody